Próba Generalna autorstwa Nathana Fieldera jest jedyną w swoim rodzaju produkcją. Seria ta, z pozoru komediowa, obnaża wiele aspektów otaczającego nas świata oraz jego konstruktów. Trudno nazwać tę produkcję jedynie serialem, a jeszcze trudniej określić ją jako czysty dokument i choć oba te określenia są sobie sprzeczne (względem scenariusza, czy on istnieje czy nie) to jednak oba te terminy pasują do opisu Próby Generalnej. W tym też leży całe ‘clue’ tego serialu – dokumentu. Forma tej produkcji buduje niepewność w odróżnieniu, które elementy zostały wyreżyserowane, a które są autentycznym dokumentem wydarzeń. Ma to odzwierciedlać tą samą niepewność w naszych codziennych interakcjach i ukazać zatartą granicę między autentycznym życiem (o ile takie istnieje) a teatrem.
Cała produkcja dzieli się na dwie serie. W pierwszej Nathan otwiera usługę mająca przygotować klientów – uczestników serialu do trudnych rozmów, konfrontacji czy innych sytuacji, używając do tego teatru, poprzez wcześniejsze przećwiczenie danej interakcji w tytułowej próbie generalnej. Do tego celu Nathan buduje ogromne sceny i zatrudnia aktorów, tworząc bardzo immersyjne przestrzenie. Jednakże w imię immersji (oraz komicznego podkręcenia absurdu sytuacji) próby stają się coraz bardziej realistyczne i angażujące, przekraczając rzeczywistość symulacji i pewnej umowy społecznej związanej z zabawą w „udawanie”. Immersyjność ta sięga zenitu kiedy jeden z dziecięcych aktorów przywiązuje się emocjonalnie do Nathana Fieldera, który wciela się w rolę ojca (nie będę tłumaczyć jak doszło do tej sytuacji, ponieważ praca ta nie jest streszczeniem Próby Generalnej, ale chcę też zachęcić czytelnika do doświadczenia tej produkcji samemu), tym samym zadając pytanie, czy jeżeli odgrywamy pewną rolę w teatrze (czy przed kamerą) to nasze działania stają się mniej szczere, czy jednak i tak mają one tą samą wagę.
Pierwsza seria bada, gdzie w teatrze zaczyna się prawdziwe, autentyczne życie, natomiast w drugiej serii zaczynamy badać, gdzie w naszym, z pozoru autentycznym życiu zaczyna się teatr i odgrywanie nadanych nam roli. Nasze relacje zaplątane w zasadach i konwencjach społecznych czasem tak naprawdę utrudniają komunikację, co może nieść opłakane konsekwencje w newralgicznych sytuacjach, takich jak lądowanie samolotu.
Nathan, analizując wypadki samolotowe, odkrywa, że jedna z najczęstszych przyczyn katastrof lotniczych jest kiepska, zła komunikacja między pilotami. W wielu przypadkach kapitan ignoruje pierwszego oficera, nie bierze pod uwagę jego opinii, jednocześnie pierwszyoficer nie stawia siebie oraz swojej racji bardziej stanowczo mimo tego, że prawnie może przejąć kontrolę nad samolotem. Szczególnie ciekawy jest przypadek omawiany na początku serialu przez Nathana, gdzie w towarzystwie rozkojarzonego współpracownika drugi pilot nie chce zwrócić uwagi i rozmowy w stronę tematu pracy oraz lądowania w obawie, że wyjdzie na nudziarza i „skwasi atmosferę” („kill the vibe”). Jest to jeden z wielu przypadków katastrofy lotniczej omawianych w serialu, jednak ten odbija się w moich oczach najmocniej, ponieważ ukazuje, jak wielką wagę i władzę posiadają konwencje społeczne oraz hierarchie, które tworzymy podczas interakcji społecznych. Wychodzi na to, że nawet w sytuacjach potencjalnie niebezpiecznych, zagrażających naszemu życiu, dalej staramy się podtrzymywać konwenanse społeczne, mimo tego, że one same mogą nam zagrażać.
Druga seria opiera się właśnie na analizie komunikacji w kokpicie, skąd bierze się problem i jak go rozwiązać, tym samym tworząc jednocześnie metaforyczną historię o naszych relacjach (jak i będąc historią po prostu o pilotach i ich funkcjonowaniu).
Problem złej komunikacji nie dotyka jedynie pilotów w kokpicie, dotyka nas wszystkich. Dlatego też analizowanie relacji społecznych w kontekście katastrof lotniczych jest szczególnie ciekawe. Ta drastyczna metafora, stawia nas, jednostkę, jako pilota w kokpicie z drugim pilotem, drugą jednostką, mającymi za zadanie wylądować samolotem. Zła komunikacja, brak wzajemnego słuchania i zrozumienia, może doprowadzić do tragedii, nie tej samej wagi jak śmierć w katastrofie lotniczej, jednak kłótnia, zerwanie relacji lub inne konsekwencje również są z natury destrukcyjne. Każdy z nas jest pilotem, a każdy konflikt jest próbą lądowania. Konflikty same w sobie niszczą pewien porządek społeczny, samo istnienie konfrontacji implikuje, że umówione struktury społeczne są wadliwe. Zwrócenie uwagi na konflikt, asertywne ukazanie własnej opinii czy poglądu często może być mylone z brakiem zaufania do drugiej osoby, dlatego też wiele osób nie werbalizuje swoich wątpliwości, ponieważ nie chcą zniszczyć tym relacji z druga osobą, nie ważne jak głębokiej czy powierzchownej. Czasami brak zwrócenia uwagi na problem wydaje się lepszą opcją, nie musimy tym samym niszczyć pewnej hierarchii czy systemu społecznego, który mimo swoich wad, przynosi pewien spokój w granicach porządku który dyktuje.
Jednym z pomysłów Nathana na rozwiązanie problemu złej komunikacji w tak skomplikowanym świecie interakcji społecznych było stworzenie mini scenariuszy, w których piloci odgrywają nadane im role, zupełnie jak w teatrze. Kapitanowie otrzymywali rolę „Capitan Allears”, czyli kapitana, który uwielbia przyjmować krytykę i zawsze wysłuchuje drugą osobę, a tymczasem pierwsi oficerowie otrzymywali rolę „First Officer Blunt”, czylioficera, który nie boi się wypowiadać swoich opinii. Tym samym osoby w konflikcie miały odciągnąć odpowiedzialność od własnej osoby i zrzucić ją na fikcyjną postać, którą odgrywają.
Ten aspekt rozdarcia konwencji społecznych, hierarchii poprzez teatralne odgrywanie danych roli jest dawną techniką rozdzierania zbudowanej przez społeczeństwo rzeczywistości. Teatr stawia nas na granicy, niby podejmujemy akcję, ale nie ponosimy konsekwencji, ponieważ wszystko jest w umownej konwencji „na niby”. Teatr i gra jednocześnie są mniej wartościowe od rzeczywistości, są to jedynie próby, symulacja, brak im autentyczności i szczerości, ale jednocześnie są na tyle potężne i nad nami, że mogą rozwalić strukturę rzeczywistości. Wychodząc poza konwencje społeczne, pod pretekstem udawania i nieszczerości, teatr wchodzi ponad te konwencje.
W celu potwierdzenia tej wyższości symulacji nad rzeczywistością, Nathan przedstawia przykład pilota, który boi się rozwinąć relację z potencjalną dziewczyną. Para stawiana jest w sytuacji, gdzie mają odegrać rolę zakochanej pary, która ma się pocałować, co tak też się stało. Akt, chodź wyreżyserowany i z tego miejsca nieszczery, jest jednak rzeczą, która nastała. Można zadać pytanie czy to, że pocałowali się przed kamerą w celu odegrania roli ujmuje jakkolwiek autentyczności i szczerości aktu, jednakże presja pierwszego pocałunku została zdjęta pod pretekstem bycia nieszczerym, przy performatyce danej, nadanej roli, tym samym ukazując, że poprzez teatr można paradoksalnie zajść dalej niż bez teatru.
Teatr nie tylko jest wykorzystywaniy przez błaznów, komików czy satyryków do rozbicia hierarchii, jest także wykorzystywany w celach terapeutycznych. Scenka kapitana i oficera miała polegać na tym, że kapitan pyta się jak wygląda na co oficer odpowiada, że krawat mu nie pasuje. Z pozoru ta krótka interakcja nie wydaje się jakby mogła cokolwiek zmienić, jednakże charaktery postaci i ich reakcje zostały już zakodowane w danej relacji. W gabinetach terapeutycznych wykorzystuje się odgrywanie roli do leczenia systemu nerwowego. Czasami pacjenci za zadanie mają wyobrazić sobie daną osobę na pustym krześle i mają z nią rozmawiać. Celem jest zaangażowanie emocji wśród pacjentów tak, aby dane reakcje mogły „zakodować” się w systemie nerwowym. Ci, którzy poddali się pracy terapeutycznej, na pewno spotkali się z takimi technikami w gabinecie. W neurologii odgrywanie scenek i scenariuszy buduje w naszym układzie nerwowym nowe połączenia, które później pomagają nam w szybkiej reakcji „na dziko”. To stawia nas w bardzo ciekawej sytuacji i zmusza nas do zadania pytania: na ile teatr jest prawdziwy? Jeżeli nasz system nerwowy, mózg i neurony, nie odróżniają zachowań symulowanych od tych prawdziwych, tona czym polega praca aktora? Czy aktorzy w ogóle odgrywają w teatrze? A może właśnie my wszyscy jesteśmy aktorami?
W tej pracy w kontrze do performatywności stawiam szczerość. Instynktownie zestawia się akt, który jest udawany z aktem, który ma wyjść z głębi danej osoby, czyli taki, który jest szczery. Jednak ocena czy dany akt jest szczery czy nie zależy od drugiej osoby, czyli od widza. Nie ważne jak czujemy się w środku, jeżeli odpowiednio nie wyjmiemy danej emocji i jej nie zakomunikujemy, zaperformujemy, nie uwierzą w naszą szczerość. Nathan w jednym ze swoich odcinków sprytnie zwraca na to uwagę: „I’ve always felt that sincerity is overrated. It just ends up punishing those who can’t perform it as well as others”. W antropologii jednym z głównych elementów rozmowy, interakcji społecznej jest przekonywanie, nie tylko do swojej wizji, opinii, ale także do bycia prawdomównym. Wychodzi na to, że szczerość, czyli element, który powinien być najbliższy naszej istocie, duszy, jest elementem tak samo performowanym jak inne.
Można wyciągnąć stąd pesymistyczny wniosek, że w dyskusji ważniejsza jest forma prezentacji od samej prezentowanej idei. Nie jesteśmy pierwszymi, którzy pochylają nad tą kwestią, już sam Platon w swoim utworze Gorgiasz pochylał się nad tą napięta relacją między retoryką a logiką. W wielu przypadkach faktycznie ma to miejsce, tak samo jak i w Próbie generalnej krytykuje ten dziwny standard i niejawną preferencję preformacji nad istniejącą esencją.
Prawdziwą sztuką dialogu, mającym miejsce w tym metaforycznym kokpicie, jest umiejętność intelektualnego wyjścia poza wymagany od nas performance. Świat czystych idei i teorii nie może istnieć, ponieważ samo przekazywanie idei polega na komunikacji między dwoma osobami, co już tworzy strukturę społeczną do której jednostka się dopasowuje. Nie możemy przestać grać w teatrze, jesteśmy w nim utknięci. Jednak sama świadomość i poznanie ścian naszego więzienia – sceny może pomóc nam w odzyskaniu pewnej kontroli. Wiedząc, że wymagane jest odgrywanie roli, od nas samych, jak i od innych, możemy wyjść ponad to i spróbować zrozumieć tę esencję, ideę, którą chce się nam przekazać. Choć nie da się prawdziwie poznać człowieka (co Nathan w swej produkcji poruszał wiele razy), to znając zasady gry, można dojść do pewnej prawdziwej cząstki człowieka, odrzucając sztuczne zabawy w prezentowanie. Samolot wymaga lądowania, a ty wiedząc, że jesteście aktorami, możecie zagrać rolę dobrych, umiejętnych pilotów.
osoba autorska: Nat Gryboś