Zanim przejdę do treści tekstu, chciałabym wyjaśnić, czym on właściwie jest. To w połowie praca zaliczeniowa, która nigdy nie powstała, w połowie egzorcyzm mojej fascynacji ukochanym zespołem. Nie zamierzam więc silić się na poważny, akademicki ton. Chcę potraktować analizę serio, ale na szczęście nie ma tu z nami dorosłych, więc nie muszę udawać, że jestem poważnym akademikiem. Dla pełnego doświadczenia, polecam wyobrazić sobie, że jest koło drugiej w nocy, siedzimy na podłodze czyjeś kuchni, z tanimi piwami w ręku, a mi właśnie zaświeciły się oczy i zaczynam opowiadać o moim ulubionym zespole.
Manic Street Preachers zostali mi sprzedani jako taki rodzaj muzyki, która sprawia, że chce się „[…] wydać całą zawartość swojego konta na Ferrari, a potem rozwalić je łomem”1. Byłam więc nieco zaskoczona, kiedy odpaliłam ich debiutancką płytę Generation Terrorists i usłyszałam coś, co brzmiało bardziej jak Mötley Crüe, niż hardcorowy punk, którego się spodziewałam. Dopiero później zrozumiałam, że ten cytat o aucie i łomie to najlepszy opis muzyki Maniaców jaki powstał, a skojarzenie z Mötley Crüe ma więcej sensu niż sądziłam.
Zanim zacznę rozbierać twórczość zespołu na części pierwsze (na potrzeby pracy oczywiście, wcale nie dla własnej przyjemności) warto chyba przedstawić kontekst w jakim powstawała. Manic Street Preaches jest walijskim zespołem założonym w 1986 przez kuzynów Jamesa Deana Bradfielda i Sean’a Moore’a oraz ich kolegów ze szkoły Nickiego Wire i Milesa Woodwarda. Ten ostatni szybko opuścił zespół, a na jego miejsce pojawił się Richey James Edwards, który razem z Nickim pisał teksty i robił za PR-owca zespołu. Chociaż słowo PR-owiec jest raczej nie na miejscu, Richey był raczej generatorem kontrowersji.
Cała czwórka dorastała w Blackwood, górniczym mieście na południu Walii, ekonomicznie zdewastowanym przez politykę Margaret Thatcher. Miejsce ich pochodzenia jest istotne, ponieważ to ono (i jego obraz, który przedstawiają Maniacy) buduje serie opozycji, na których zespół opierał swój wizerunek. Przede wszystkim chodzi tu o specyficzną atmosferę i nudę postindustrialnego miasteczka. Cytując Martina Clarke’a: „Po nużącym dniu pracy na liniach produkcyjnych wieczorami nie było nic innego do roboty, jak tylko pić w pubach. […] Z niemal rytualną regularnością w sobotnie wieczory dziesiątki ludzi piły piwo, kufel za kuflem, by potem wywlec się na ulice i wdać się w agresywne bójki”2. W tym klimacie wytwarza się specyficzny model męskości, agresywny, bezpośredni, w skrócie hipermęski.
To pierwsza i najważniejsza dla mnie opozycja. Męskość kontra kobiecość, albo zniewieściałość (chociaż strasznie nie lubię tego słowa). Ale są też inne: lokalność kontra kosmopolityzm, apatia kontra polityczne zaangażowanie i siła fizyczna/przemoc kontra inteligencja. Szczególnie w tej ostatniej Maniacy są bardzo performatywni. Słowa „performatywni”, używam w tym miejscu raczej w znaczeniu potocznym (a la performatywni mężczyżni), czyli epatujący, podkreślający na wyrost, swoją inteligencję. Dobrym przykładem tego może być teledysk do piosenki Found That Soul, z ich szóstego albumu Know Your Enemy, w którym przez około 30 sekund widzimy przekładane książki. W stosiku znajdziemy takie pozycje jak The Common Good Chomsky’ego, Turn Illness Into a Weapon (tekst Socialist Patients’ Collective ze wstępem Sartre’a), czy Revolution in the Revolution? Régisa Debray’ego.3
Wspominam o tym nie tylko dlatego, że osobiście kocham ich przeintelektualizowane teksty i szukam sposobu, żeby wspomnieć o tym, że w książeczce dołączonej do CD Generation Terrorists, każda piosenka ma przypisany cytat z literatury lub filozofii (chociaż to też oczywiście), ale również dlatego, że chce podkreślić fakt, że cała tożsamość zespołu (chociaż nie musi być nieautentyczna) jest wprost i agresywnie konstruowana jako przeciwieństwo i bunt wobec zastanego status quo, które ceni agresje ponad inteligencję i męskość ponad kobiecość.
No dobra, czas przejść do rzeczy. O co chodzi z tym performowaniem kobiecości i „podatności na zranienie”? Zacznijmy od końca. Kiedy używam sformułowania „podatność na zranienie” nam na myśli angielskie vulnerability, które ma może trochę szersze znaczenie. Odnosi się nie tylko do możliwości fizycznego czy emocjonalnego zranienia, ale też do pewnej otwartości, wystawiania się na zranienie, ujawniania swoich słabych punktów. Kobiecość z kolei, działa tutaj na dwóch poziomach, z jednej strony to po prostu sposób ekspresji genderowej: make-up, kobiece ubrania, ogólny wygląd. Z drugiej, chodzi o sposób poruszania wątku kobiecej tożsamości w tekstach zespołu.
W tego typu tekstach zawsze najgorsze jest definiowanie terminów, szczególnie takich, które w między czasie przeszyły do uzusu, przy okazji mocno zmieniając znaczenie. Przy okazji performatywności i płci nie można nie odwołać się do Judith Butler, ale chciałabym sprecyzować, że o wiele ważniejszy jest tu dla mnie ich tekst Gender is Burning, niż Uwikłani w płeć, ponieważ performens, do którego będę się odnosić jest raczej formą dragu, niż konstruującym tożsamość performansem płci.
Najbardziej widoczną i spektakularną formą rzeczonego dragu były stroje, w których zespół występował i był fotografowany. Odnoszę się tu przede wszystkim do początkowegookresu ich działalności, czyli wczesnych lat dziewięćdziesiątych. W tym okresie, zdominowanym przez luźną, inspirowaną hippisami i futbolem modę Madchesteru, ich znakami rozpoznawczymi były białe rurki i pożyczane od sióstr koronkowe koszulki. Nicky Wire szczególnie często pojawiał się w kwiecistej koszuli nocnej swojej ciotki i mocnym make-upie. To on i Richey Edwards odpowiadali za całą estetykę zespołu, pełną futer w panterkę, różowych boa i rozmazanego eyelinera, którą najlepiej streszcza tekst jednego z ich pierwszych singli Stay Beautiful: „We’re a mess of eyeliner and spray-paint/ D.I.Y destruction on channel chic”4.
Ta estetyka nie była tylko strategią marketingową (chociaż w oczywisty sposób przyciągała uwagę i generowała kontrowersje, na której szczególnie na początku Maniacy bardzo polegali). Była też integralną częścią ich projektu i polityki. Miała być środkowym palcem pokazywanym muzycznemu establishmentowi i brytyjskiemu społeczeństwu. Jak napisali do Stevena Wellsa z NME: „We look like nothing else on earth. A car bomb kiss-off to the Face. Politics and adolescent cheap sex. Fuck the rotten edifice of Manchester. Too safe in dressing like a bricklayer. Too boring. Too macho, males afraid of themselves”5. Zespół eksponuje i podkreśla swoją androgeniczność, czy nawet zniewieściałość, ustawiając się w opozycji do zastanego modelu męskości. Jeżeli ubieranie się „jak murarz” jest przejawem tchórzostwa, strachu przed samym sobą, to styl Maniców jest konfrontacją, sposobem na podważenie norm kulturowych.
Ma jeszcze jedną funkcję. Jak wspominałam na początku, członkowie zespołu pochodzą z robotniczego miasta i dorastali w okresie kryzysu ekonomicznego. Ich „przebieranki” miały również wymiar eskapistyczny. Jak twierdzi Richey w wywiadzie w Melody Maker: „Oni [zespoły Madchesteru] nie potrafią rozumieć żadnego zespołu, który ma ambicje, który traktuje rock’n’rolla jako siłę, który chce się dobrze ubierać. Widać, że to pozerzy z klasy średniej, bo chcą ubierać się jak szumowiny. Tradycją klasy robotniczej zawsze było pragnienie bycia czystym i strojenia się”6. „Strojenie się” postrzega jako sposób ucieczki od szarej codzienności robotniczego życia. Jest to również sposób na oderwanie się od swojej tożsamości jako pracownika i coś, co daje rodzaj sprawczości (rock’n’roll jako siła). Jest też sposobem, przynajmniej w przypadku Maniaców, metodą na podważenie normatywnej męskości, którą postrzegają jako przemocową i powodującą cierpienie (przez nie wpasowywanie się w ten model, sami często spotykali się z przemocą fizyczną).
Bardziej wprost ujmuje to Nicky Wire: “If you’re hopelessly depressed like me, the ultimate escape is dressing up”7. Tu przebieranie się jest również sposobem na ucieczkę od własnego stanu emocjonalnego, ale też, jak sądzę, od wszechobecnej nudy, którą Maniacy często wiążą ze swoim miastem, zarówno w wywiadach jak i tekstach piosenek („The only thing you gave me was the boredom I suffocate in/[…]/Numbed out in piss towns just want to dig their graves”8).
Podsumowując glamour i kobiecość/androgeniczność jest sposobem na eskapizm zarówno od restrykcyjnych norm płciowych i wiążącej się z nimi przemocy, jak i od swojego środowiska klasowego. Żeby przywołać klasyczne nawiązanie: „Nie jesteś tak naprawdę menedżerem, ale wyglądasz jak menedżer. Pokazujesz heteroseksualnemu światu, że mógłbym być menedżerem”9 albo w tym przypadku gwiazdą rocka. Oczywiście tutaj ma to inny kontekst, przebieranki czterech walijskich chłopaków to nie to samo co ballroomowy drag uprawiany przez czarną, queerową społeczność w Nowym Yorku, ale sam mechanizm jest podobny. Maniacy wyglądają i zachowują się jak gwiazdy rocka na długo przed tym jak wydadzą swoją pierwszą płytę.
Chciałabym jeszcze wrócić do tego nieszczęsnego Mötley Crüe, o którym wspomniałam na początku. Dlaczego uważam, że ostatecznie, moje pierwsze skojarzenie miało sens? Od razu przyznam, że nie dlatego, że uważam, że są to zespoły na podobnym poziomie. Z całym szacunkiem dla Nicky’ego Sixx, ( i z zastrzeżeniem mojej fanowskiej perspektywy), ale teksty w stylu „Girls, Girls, Girls/Long legs and burgundy lips/Girls,Girls, Girls,/ Dancin’ down on Sunset Strip”10 trochę nie mają podjazdu do nawet dość prostego Repeat (UK): „Repeat after me/Fuck queen and country/Repeat after me/Death sentence heritage”11.
Chodzi mi raczej o to, że styl muzyczny i estetyka Maniac Street Preachers, przynajmniej w okresie około wydania Generation Terrorists, jest jednocześnie odpowiedzią na zeitgeist lat dziewięćdziesiątych i parodią hetero-machystowskiej i uberseksistowskiej kultury ejtisowego hair metalu, której członkowie Mötley Crüe są wcielonymi awatarami.
Brzmienie Maniaców jest podobne, z dominacją gitar i agresywnego wokalu, ale tam gdzie hair metal jest agresywnie apolityczny, oni są agresywnie zaangażowani politycznie. Kiedy zespoły takie jak Crüe celebrują hipermęską kulturę Harleyowców, Manicy tytułują jeden ze swoich (do dziś) największych hitów Motorcycle Emptiness. Jak pisze Clarke: „Był to prawdopodobnie ich największy dotychczasowy moment – elegia na cześć oklepanej kultury motocyklowej zachodniego wybrzeża Ameryki, gdzie Harley-Davidsony i skórzane kurtki są tak żałośnie czczone przez zespoły takie jak Poison”12.
Również ich androgeniczna prezentacja jest, moim zdaniem, elementem tej parodii/odpowiedzi. Hair metalowa stylistyka również wykorzystuje make-up i ekstrawaganckie kostiumy, jednak nie mają one funkcji subwersywnej. Ostatecznie służą podkreślaniu męskości, a nie jej podważaniu. Maniacy, korzystając z elementów tej estetyki, a jednocześnie podkreślając swoją kobiecość (zaryzykuje to stwierdzenie), queerują rockowy image.
W tym miejscu zaczyna się druga część tego tekstu, która odnosi się do kwestii podatności na zranienie (chociaż nie porzucam kobiecości, przecież jestem feministką).
Pierwsza część bardzo mocno skupiała się na wizualnej stronie zespołu i na ich wczesnej działalności, przede wszystkim związanej z płytą Generation Terrorists. W tej będę się skupiać raczej na tekstach piosenek i dużo bardziej skakać po ich dyskografii.
Ważnym kontekstem przy omawianiu tego tematu jest podejście zespołu do poruszania trudnych i kontrowersyjnych tematów w ramach swojej twórczości. Jak już wcześniej wspominałam Manicy od początku otwarcie poruszali tematy polityczne od monarchii, przez kolonializm aż po Zagładę. Drugim bardzo obecnym wątkiem były choroby psychiczne. Więc, uczciwe ostrzeżenie, będę poruszać wątki zaburzeń odżywiania, samookaleczania i przemocy seksualnej.
Piosenką, która zwróciła moją uwagę na połączenie tych dwóch wątków (kobiecości i vulnerability) w twórczości Maniac Street Preachers, był utwór Little Baby Nothing i dlatego też to on stał się tytułem tego tekstu. LBN opowiada o kobiecie wykorzystywanej przez mężczyzn. Tekst sugeruje, że jest ona pracownicą seksualną („All they leave behind is money”13), a partie kobiece śpiewa Traci Lords, piosenkarka, która pracowała wcześniej jako aktorka w filmach pornograficznych, co jeszcze podkreśla tą interpretację. Co zwróciło moją uwagę, to strategia przyjmowania kobiecej persony w celu opowiedzenia o pewnym rodzaju cierpienia. W tym przypadku jest to zapośredniczone przez podział na role i głos Lords. Ten gest jest tu, moim zdaniem, uzasadniony. Oddanie tekstu osobie, której opisywane doświadczenie dotyczy i która identyfikuje się z bohaterką utworu14, działa raczej na jego korzyść. Natomiast sama strategia wydała mi się interesująca. Pojawia się też tutaj wątek piękności jako czegoś przynoszącego cierpienie, „Dress your life in loathing/Breaking your mind with Barbie doll futility”15, który będzie wracał w innych piosenkach.
Najpełniejszą, a jednocześnie bardzo trudną w omawianiu, realizacją tego zabiegu jest utwór 4st 7lb, z albumu The Holy Bible. Tak jak całość albumu porusza bardzo trudny temat w bardzo bezkompromisowy sposób. Opowiada o anoreksji, konkretnie o krańcowym stadium choroby, z perspektywy samej cierpiącej dziewczyny. Tym razem całość śpiewa Bradfield. Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że Richey Edwards, autor tekstu, sam cierpiał na anoreksję. Chcę więc być ostrożna w interpretacji, ale, być może można potraktować przyjęcie tego rodzaju maski jako sposób na wyrażenie własnego cierpienia. W tym wypadku kobiecość i tekstualne przyjmowanie kobiecej roli funkcjonowałaby jako przyzwolenie, czy dopuszczenie słabości.
Jednocześnie warto powiedzieć, że 4st 7lb może być czytana jako satyryczna czy krytyczna wobec nie tylko anoreksji jako zjawiska, ale również samych osób na nią cierpiących. Sugerują to przede wszystkim ostatnie dwa wersy utworu: „I’ve finally come to understand life/Through staring blankly at my navel”16 , odnoszące się do idiomu „naval gazing” oznaczającego narcystyczne skupienie na sobie. Podkreślam więc niejednoznaczność mojej interpretacji, szczególnie w kontekście tego utworu.
Podobne wykorzystywanie kobiecych figur, czy przez przyjmowanie ich roli/mówienie ich głosem, czy poprzez porównania do kobiecych figur pojawia się jeszcze w kilku utworach. W The Girl Who Wanted To be God, refren to po prostu: „ I am the girl that wanted to be God”17 . W Repulsion/Pretension podmiot mówiący (wow zrobiło się maturalnie) porównuje się do Wielkiej Odaliski: „Shards, oh shards, the androgyny fails/Odalisque by Ingres, extra bones for sale”18, żeby wyrazić poczucie bycia oglądanym/eksponowanym i wykorzystywanym przez innych. Znaczące jest dla mnie, że potrzebuje do tego kobiecej figury.
Ostatecznie wszystkie te zabiegi interpretuję jako formę językowych przebieranek. Służą one raczej innym celom niż te dosłowne. Jeżeli tamte były formą konfrontacji i eskapizmu, to te rozumiem raczej jako literackie narzędzia, które pozwalają na naświetlanie problemów i doświadczeń, o których mówią ich utwory. Jednocześnie są też kolejnym sposobem pokazania vulnerability, nie jako ciepłej, szczerej rozmowy, ale w niepowtarzalnym stylu Maniców, rozcięcia, niegojącej się rany, do której (w ramach dobrego show) mamy wsypać sól. Przyjmowanie kobiecych ról i korzystanie z kobiecych figur pozwala na stworzenie wyłomu w fasadzie twardej, apatycznej męskości i daje przestrzeń na inny, szczerszy i zaangażowany sposób ekspresji.
Czuje, że muszę kończyć. Skończyły nam się piwa i zaraz będzie wstawać słońce. Maniac Street Preachers istnieją w ciekawym limbo, z jednej strony są dość znanym zespołem, z drugiej mam wrażenie, że nikt nie mówi o najciekawszych częściach ich twórczości, chociaż to pewnie kwestia moich dziwnych fiksacji. Miło było, chociaż trochę, zapełnić tą dziurę. Dobra przestaje gadać, widzę że oczy ci się kleją.
Setlista:
- Found That Soul, z: Know Your Enemy
- Stay Beautiful, z: Generation Terrorists
- Repeat (UK) , z: Generation Terrorists
- Motorcycle Emptiness, z: Generation Terrorists
- Little Baby Nothing, z: Generation Terrorists
- 4st 7lb, z: The Holy Bible
- The Girl Who Wanted to Be God, z: Everything Must Go
- Pretension/Repulsion, z:Journal For Plague Lovers
1 Dorian N. Bridges, Whitby & Gone, w: The Nostalgia Project Vol. I: Millennium Gothic, Wydana niezależnie, 2022.
2 Martin Clarke, Manic Street Preachers: Sweet Venom, Wydawnictwo Plexus, Londyn, 1997, s.4,5.
3 Manic Street Preachers, Found That Soul, w: Know Your Enemy, Epic Records, 2001, https://www.youtube.com/watch?v=-uwacLOnyKA, dostęp: 04.05.2026.
4 Manic Street Preachers, Stay Beautiful, w: Generation Terrorists, Columbia Records, 1992, https://youtu.be/hM_oov3dU6A?si=1bucMc-G3rWWnv1u, dostęp: 07.05.2026.
5 Cytat za Martinem Clarkiem. Martin Clarke, Manic Street Preachers: Sweet Venom, Wydawnictwo Plexus, Londyn, 1997, s.30. – Zdecydowałam się nie tłumaczyć większości wypowiedzi i tekstów zespołu, ponieważ nie uważam, że byłabym w stanie oddać ich oryginalny charakter i specyfikę ich języka, która jest dla mnie istotna.
6 Tamże, s.39.
7 Tamże, s.39.
8 Manic Street Preachers, Motown Junk, Heavenly, 1991.
9 „You’re not really an executive but you’re looking like an executive.You’re showing the straight world that I can be an executive if I had the opportunity because can look like one, and that is like a fulfillment. ” Dorian Corey w: Paris is Burning, reż. Jennie Livingstone, 1991. Formy osobowe jak w oryginale
10 Mötley Crüe, Girls, Girls, Girls, w: Girls, Girls, Girls, Elektra, 1987, https://youtu.be/d2XdmyBtCRQ, dostęp: 07.05.2026.
11 Manic Street Preachers, Repeat (UK), w: Generation Terrorists, Columbia Records, 1992, https://youtu.be/c0m6KQqnuUw, dostęp: 07.05.2026.
12 Martin Clarke, […],s.63.
13 Manic Street Preachers, Little Baby Nothing, w: Generation Terrorists, Columbia Records, 1992, https://youtu.be/wM3N54avEQc, dostęp: 07.05.2026.
14 Przynajmniej tak twierdzi Martin Power, autor The Story of Manic Street Preachers :Nailed To History, ale ani on, ani IMDB nie podaje źródła cytatu, który miałby to potwierdzać. Martin J. Power, The Story of Manic Street Preachers :Nailed To History, Omnibus Press, Londyn, 2012.
15 Manic Street Preachers, Little Baby Nothing, w: Generation Terrorists, Columbia Records, 1992, https://youtu.be/wM3N54avEQc, dostęp: 07.05.2026.
16 Manic Street Preachers, 4st 7lb, w:The Holy Bible, Epic Records, 1994, https://youtu.be/JhxMQy9a8cA, dostęp: 07.05.2026.
17 Manic Street Preachers, The Girl Who Wanted to Be God, w: Everything Must Go, Epic Records, 1996, https://youtu.be/1WK7m3NTa1A , dostęp:07.05.2026.
18 Manic Street Preachers, Pretension/Repulsion, w:Journal For Plague Lovers, Columbia Records, 2009, https://youtu.be/c6rCejIzrRU, dostęp: 07.05.2026.
Bibliografia
Butler, Judith, Gender Is Burning : dylematy przywłaszczania i subwersji, tłum: Iwona Kurz „Panoptikum”, 2004 / Numer 3 (10), s. 143 – 153.
Clarke, Martin, Manic Street Preachers: Sweet Venom, Wydawnictwo Plexus, Londyn, 1997.
Power, Martin J., The Story of Manic Street Preachers :Nailed To History, Omnibus Press, Londyn, 2012.
Ciało od dawna stanowi jeden z kluczowych obszarów refleksji humanistycznej i kulturoznawczej, będąc nie tylko biologicznym faktem, lecz także nośnikiem znaczeń kulturowych, społecznych i politycznych. W kulturze polskiej XX wieku ciało kobiety zajmowało szczególne miejsce – jednocześnie było przedmiotem kontroli i przestrzenią, w której ujawniały się napięcia między tradycją a nowoczesnością, prywatnością a sferą publiczną, czy podporządkowaniem a emancypacją.
W poniższym tekście, skupiam się na przedstawieniu kobiecego ciała jako pola znaczeń w kulturze polskiej XX wieku. Szczególną uwagę chcę zwrócić na performans i ciało jako narzędzia feministycznej krytyki kultury. Performans, rozumiany jako działanie oparte na cielesnej obecności artystki, umożliwiał przekroczenie tradycyjnych form reprezentacji i pozwalał kobietom wyrażać się w swój własny, niepowtarzalny sposób. Według Marco De Marinisa “Z całą pewnością można powiedzieć, że performans oraz performatywność należą do zestawu narzędzi, którymi współczesny teatr posługuje się w swoich próbach przezwyciężenia granic przedstawienia teatralnego”1. W przypadku tematu, który podejmuję, przezwyciężenie granic przenosi się na wyzwolenie kobiecego ciała.
W warunkach ograniczeń politycznych i społecznych, charakterystycznych dla okresu PRL, działania performatywne stawały się przestrzenią, gdzie artystki mogły walczyć ze stereotypami i wyrażać swoją autonomię. Performans w kulturze polskiej XX wieku umożliwił kobietom przejęcie kontroli nad własną cielesnością oraz przekształcenie jej w narzędzie krytyki społecznej i emancypacyjnej. Ciało, traktowane jako medium, ma tutaj ogromne znaczenie – jest nie tylko reprezentacją kobiety, ale i aktywnym kanałem komunikacyjnym. Potrafi ono wręcz rozmawiać z widzem – w performansie skupiamy się na tym, co tak właściwie przedstawia artysta, w jaki sposób się porusza, jakciało reaguje na to, co dzieje się wokół. Performans nie jest tylko “do oglądania” – ma on zmusić swojego odbiorcę do interpretacji, dyskusji czy krytyki.
W odróżnieniu od innych form sztuki jest to wydarzenie jednorazowe, które teoretycznie można odtworzyć czy powtórzyć, ale nigdy nie będzie ono identyczne, ze względu chociażby na widownię, która wpływa na artystę inierzadko decyduje o tym, jak faktycznie performans może się zakończyć. Idealnym, choć zagranicznym, tego przykładem może być występ Mariny Abramović z 1974 roku Rhythm 0, w którym performerka dała swojej widowni pełną kontrolę nad jej losem. Ludzie nie widzieli jej wówczas jako żywego człowieka a bardziej jako przedmiot, który mogą zniszczyć. Ciało przestało być ciałem, a stało się nic nie znaczącym obiektem. Gdy do performansu wrócił element ludzki i artystka chciała skonfrontować się z odbiorcami, bariera wróciła na swoje miejsce. Do głów publiczności na nowo zawitała świadomość, że performerka jest takim samym człowiekiem jak wszyscy dookoła. Abramović, wypowiadając się o tym wydarzeniu w 2015 roku, przyznała, że ludzie po prostu bali się tego, co zrobili, zaczęli uciekać zupełnie tak, jakby chcieli uciec od odpowiedzialności za swoje czyny.
Rozważania nad ciałem jako medium prowadzą do szerszego pytania o to, w jaki sposób cielesność funkcjonuje w obrębie struktur społecznych i kulturowych. Ciało nie jest bowiem jedynie indywidualnym doświadczeniem jednostki, lecz także obszarem poddawanym regulacjom, normom i dyscyplinowaniu. Jego znaczenia kształtowane są przez obowiązujące dyskursy społeczne, które określają, jakie ciało jest akceptowalne, widzialne lub pożądane. Foucault wswojej książce Nadzorować i karać pisze: “Ale ciało zanurzone jest też bezpośrednio w sferze polityki, stosunki władzy wpływają na nie wprost: blokują je, naznaczają i urabiają, torturują, zmuszają do rozmaitych prac, różnych obrzędów, domagają się odeń znaków”2. Władza nie działa wyłącznie poprzez zakazy czy przymus, lecz przede wszystkim poprzez mechanizmy kontroli, wpisujące się w codzienne praktyki społeczne. Ciało staje się tym samym miejscem, na którym odciskają się relacje władzy, a jednocześnie przestrzenią, w której mogą ujawniać się formy oporu wobec narzucanych norm. W modelu panoptycznym jednostka nigdy nie ma pewności, czy jest obserwowana, dlatego zaczyna sama siebie dyscyplinować. Performans porównałabym częściowo do panoptykonu, o którym pisał Foucault. Kobiece ciało można określić jako to obserwowane, takie które jest pod stałą kontrolą i nieustannie nakładane są na nie normy dotyczące wyglądu, zachowania czy seksualności. Performans artystyczny natomiast wprowadza istotne przesunięcie w tej relacji. Choć performerka również wystawia swoje ciało na widok publiczny, nie jest to już sytuacja biernego poddawania się obserwacji. Ciało w trakcie performansu staje się świadomym medium, które może przejmować kontrolę nad własną widzialnością. Artystka decyduje o sposobie prezentacji ciała, jego ekspozycji oraz znaczeniach, jakie chce ona przekazać. Można więc powiedzieć, że performans działa jak odwrócony panoptykon. O ile w panoptykonie widzialność służy dyscyplinowaniu jednostki, o tyle w performansie widzialność może stać się narzędziem subwersji.
Judith Butler z kolei w swoich pracach dotyczących płci i performansu, w tym Uwikłani w płeć3, opisuje ciało jako coś, co kształtowane jest u każdego człowieka przez znaczenia kulturowe i normy społeczne, co również pokazuje, że to właśnie społeczeństwo nadaje ciału określone znaczenia, które wpływają na to, jak jest postrzegane i doświadczane. Butler podkreśla również, że ciało i tożsamość płciowa nie są niezmienne, a płeć nie jest czymś, co jednostka „posiada”, lecz czymś, co nieustannie „robi”. Według Butler ciało istnieje tylko dzięki znaczeniom, które są mu przypisywane. Ztego wynika, że cielesność jest zawsze uwikłana w relacje władzy. Ciało kobiety staje się obszarem dyscyplinowania, ale również potencjalnym miejscem oporu. W tym kontekście artystki zajmujące się performansem mogą być rozumiane jako te, które ujawniają konwencjonalność norm płciowych. Poprzez świadome użycie ciała, nagości, gestu czy powtarzalności działań performerki nie tylko eksponują własną cielesność, lecz także ukazują, że kobiecość nie jest naturalnym stanem, lecz konstruktem kulturowym. Performans stwarza przestrzeń, w której normy płciowe mogą zostać „rozchwiane”. Przez performatywne działania, które odbiegają od normatywnych oczekiwań, jednostki mogą podważać i destabilizować tradycyjne pojęcia płci. Teoria Butler pozwala dostrzec, że działania artystek nie były jedynie eksperymentami formalnymi, lecz także praktykami negocjowania tożsamości płciowej i pozycji kobiety w kulturze. Performans staje się w tym ujęciu nie tylko formą ekspresji artystycznej, lecz także przestrzenią krytycznej refleksji nad normami regulującymi kobiece ciało.
W tym miejscu należy opisać, kim była kobieta XX wieku w Polsce i w jakim stopniu performerki były właściwie potrzebne. Pozycja kobiety kształtowała się na styku tradycji, przemian społecznych oraz ideologii politycznych. Kobieta funkcjonowała nie tylko jako człowiek, ale także jako symbol określonych wartości – rodziny, moralności, narodu czy pracy. W dwudziestoleciu międzywojennym kobiety w Polsce uzyskały prawa wyborcze, co stanowiło istotny krok w kierunku emancypacji. Jednocześnie jednak społeczny model kobiecości pozostawał w dużej mierze tradycyjny. Kobieta była postrzegana przede wszystkim jako żona i matka, odpowiedzialna za sferę domową i wychowanie dzieci.
Po II wojnie światowej sytuacja kobiet uległa dalszej transformacji Oficjalna ideologia państwowa za czasów PRL’u promowała obraz kobiety jako równoprawnej uczestniczki życia zawodowego i publicznego. Kobiety masowo podejmowały pracę, co miało świadczyć o realizacji ideałów równości płci. Promowano wizerunek zdrowej, pracującej kobiety-matki,pozostawiając kobiecą seksualność jako temat tabu. Kobiece ciało funkcjonowało jako nośnik wartości społecznych i narodowych, a jego autonomia była ograniczana przez oczekiwania kulturowe. Istotnym elementem była również rola Kościoła, który wpływał na kształtowanie norm dotyczących macierzyństwa, seksualności i moralności kobiet. W rezultacie kobiece ciało znajdowało się na przecięciu różnych dyskursów władzy – państwowego, społecznego i religijnego – gdzie każdy z nich wymagał czegoś innego i inaczej wyobrażał sobie to, jak kobieta ma wyglądać i żyć.Wobec tego kobiety coraz częściej podejmowały działalność artystyczną, intelektualną i społeczną, poszukując nowych form wyrażania własnego “Ja”. W tym kontekście sztuka stała się przestrzenią renegocjowania tożsamości i ról płciowych. Sztuka performansu okazała się narzędziem kobiet, które potrzebowały wyrazić swój indywidualizm poprzez własne ciało. Performans umożliwiał wyjście poza narzucone role, oferując przestrzeń dla doświadczeń dotąd marginalizowanych.
Polskie performerki XX wieku, które szczególnie przykuły moją uwagę to Ewa Partum oraz Maria Pinińska-Bereś. Każda z tych postaci w swój unikatowy sposób walczyła ze stereotypami i podejmowała próbę znormalizowania oraz wyzwolenia kobiecego ciała. Ewa Partum już w latach 60. świadomie traktowała swoje ciało jako mediumartystyczne oraz narzędzie krytyki patriarchalnych struktur kulturowych. Artystka nie rozpoczęła swojej twórczości od performowania, ale jak możemy przeczytać na stronie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie “Początkowo rozwijała swoją twórczość w kierunku poezji konkretnej, później rozszerzyła swój język artystyczny o performans i film awangardowy.”4. Skupiam się tutaj na trzech performansach Partum, które uważam za szczególnie interesujące, są to Samoidentyfikacja (1980), Zmiana. Mój problem jest problemem kobiety. (1979) oraz Legalność przestrzeni (1971). W dwóch pierwszych wspomnianych performansach kluczową rolę odgrywa nagość artystki, która przybiera formę protestuwobec dyskryminacji kobiet. Nagość ta miała charakter polityczny oraz krytyczny. Jednocześnie funkcjonuje jako przełamanie tabu i próba zmiany optyki na kobiety. Samoidentyfikację możemy podzielić na dwie części – pierwsza z nich to wystawa kolaży, na których wklejone jest naga sylwetka samej artystki. Drugą część stanowi performans,podczas którego autorka wychodzi naga z galerii przy Pałacu Ślubów. Fotografie, które przedstawia nam artystka można interpretować na wiele sposobów, ale przede wszystkim skupiłabym się na opowieści, jaką niesie za sobą kobiece ciało w przestrzeni publicznej oraz na tym, że taka forma przedstawienia może być potraktowana jako gest buntu i próbę przeciwstawienia się narzuconym normom. Samoidentyfikacja jest jednocześnie próbą samoakceptacji i zrozumienia siebie przez artystkę, jak i szerszym procesem, polegającym na poszukiwaniu roli kobiety w społeczeństwie. Na fotografiach widzimy artystkę na ulicy, w kolejce, w obecności milicjantki, więc w sytuacjach codziennych, podczas których nagość jest czymś nieoczywistym. Idąc za tekstem Ervinga Goffman Człowiek w teatrze życia codziennego, możemy stwierdzić, że Partum poniekąd wynosi kulisy na scenę5. Sceną w tym przypadku będą codzienne sytuacje, w których bierze udział każdy człowiek, kulisami natomiastbędzie sylwetka kobiety, która zazwyczaj ukrywana jest pod warstwami ubrań – jest tajemnicą, do której dostęp mają tylko wybrane jednostki. Artystka przełamuje podział na sferę publiczną i prywatną – łączy je i nadaje im nowe znaczenie. Partum w opisie swojego wernisażu pisze: “wzór osobowy kobiety – wytwór kultury patriarchalnej,funkcjonujący w postaci norm życia społecznego upośledza kobietę przy pozorach respektu dla niej”6. Samoidentyfikacjapokazuje widzowi kobietę, która musi się wyróżnić, żeby zostać zauważoną. Jest to tym bardziej interesujące, że to kontrowersja, łamanie tabu i przekroczenie granic intymności przykuwa uwagę. Wystąpienie przed Pałacem Ślubów można potraktować jako sprzeciw tradycyjnemu modelowi rodziny lub ogólny bunt wobec patriarchatu.
Drugim performansem Partum, o którym chciałabym wspomnieć jest Zmiana (…). Mój problem jest problemem kobiety, w którym artystka skupia się na pokazaniu, jak upływ czasu wpływa na kobiece ciało i w jaki sposób jest ono postrzegane przez społeczeństwo – inne wymagania stawiane są młodym kobietom, a inne starszym. Jest to performans, który miał dwie odsłony. Tak jak wcześniej pisałam – performansu nie można powtórzyć, ale można podzielić go na dwie części, nawet jeśli ta druga ukazuje się po kilku latach. Tak było w przypadku Zmiany. W pierwszej części Partum przedstawiła fotografię przedstawiającą jej portret podzielony na pół, gdzie jedna połowa to jej aktualne zdjęcie a druga to zdjęcie przerobione tak, aby artystka wyglądała na dużo starszą. W drugiej części, która pojawiła się w 1979 roku, Partum postarza nie tylko twarz, ale i ciało. Zmiana (…) to wydarzenie, w którym artystka łączy młodą i starą siebie wjedno ciało, a całość dopełnia napis umieszczony w galerii “Artysta nie ma biografii. Bo artystka – inaczej niżartysta – ma biografię. U artystki istotne jest, czy jest młoda, czy stara”7. Performans ten miał być aktem, w którym Partum określa się artystką, wskazuje ona na to, że twórczyni, aby być istotną, musi nie tylko tworzyć, ale i pasować do wizerunku artystki tworzącej. Przy tym performansie warto wspomnieć o publice, a szczególnie o dziewczynce, która w pewnym momenciewystąpienia usiadła koło nagiej performerki. W momencie, gdy znajdują się obok siebie scena nabiera większego znaczenia – wymagania wobec kobiet stawiane są już od najmłodszych lat i nie ma od nich ucieczki. Podczas performansu widzimy przeszłość, teraźniejszość i przyszłość nie tylko artystek, ale i wszystkich kobiet. Nagie ciałoPartum dodaje elementu wolnościowego i ponownie zrywa z tematami tabu.
Ostatnim performansem Partum, któremu chcę się przyjrzeć, jest Legalność przestrzeni, który odbiega od powyższych przykładów. Nie skupia się na ciele, ale postanowiłam umieścić go tutaj ze względu na motyw oporu i kontroli politycznej, który podejmuje W komunistycznej Polsce różne aspekty sfery publicznej, jak i prywatnej były pod ścisłą kontrolą aparatu państwowego. Partum postanowiła podkreślić irracjonalizm i absurd tej rzeczywistości. Znaki, które zostały umieszczone na Placu Wolności miały ironizować to, jak bardzo obywatele są “wolni”. Każdy kolejny znak był coraz bardziej odrealniony, obok tych zabraniających wjazdu pojawiały się na przykład “konsumpcja wzbroniona” i “zakaz pozwalania”. Abstrakcyjna okazuje się nie tylko instalacja, ale i jej kulisy, gdzie milicja musiała pilnować znaków, ponieważ były one wypożyczone z wydziału komunikacji. Praca mówiąca o kontroli sama musiała być kontrolowana.
Inną performerką, która wpłynęła na optykę polskich kobiet w XX wieku była Maria Pinińska-Bereś, którą z pewnością można nazwać jedną z pierwszych polskich feministek. Cała jej twórczość oparta jest na kobiecości, a rozpoznawalnym kolorem artystki jest róż, który pojawia się w większości jej prac. Za szczególnie istotny performans Pinińskiej uważam Pranie (1980), podczas którego przejawia się bunt wobec roli, jaką narzucano kobietom. Kobieta XX wieku to ta, która miała być idealną żoną, matką i gospodynią. Praca domowa, którą jest robienie prania, zwykle traktowana jako neutralna i naturalna, zostaje w ten sposób ujawniona jako konstrukt kulturowy, przypisany do określonej płci. W Praniu podkreślona jest ta codzienna, niezauważalna praca kobiet – w ten sposób artystka przenosi prywatne życie do przestrzeni publicznej, przez co obowiązki przypisywane kobietom przyjmują polityczny wymiar istają się tematem do dyskusji. Pinińska-Bereś wykonuje czynność prania w sposób rzeczywisty, fizyczny i czasochłonny, a jej ciało jest pod stałą obserwacją. Co ciekawe performans nie oferuje spektakularnego momentu kulminacyjnego, lecz rozciąga się w czasie, zmuszając odbiorcę do konfrontacji z monotonią i rutyną codziennych obowiązków. Najistotniejsze jednak w performansie jest to, co pierzeartystka – kawałki materiału po wywieszeniu na sznurku tworzą hasło “feminizm”, które nadaje cały sens temu wydarzeniu. Maria Pinińska-Bereś w swoich dziełach skupia się przede wszystkim na promowaniu feminizmu i kobiecości. Interesującym cyklem są Gorsety (1965 – 1967), które, choć nie są performansem, to są niezwykle ważnym aktem artystycznym. Gorset stojący (1967) to najpopularniejsza rzeźba z tej serii. Instalacje stworzone przez artystkęniosą za sobą opowieść o ciele kobiety, o tym, jak jest ono widziane i traktowane przez innych. Gorset sam w sobie jest metaforą klatki i zniewolenia zarówno ciała, jak i duszy, a Pinińska, dodając do niego elementy takie jak łańcuch, pozwala widzom na odczytywanie pracy jako ciało kobiety, które podporządkowane jest mężczyznom oraz systemowi patriarchalnemu.
W kontekście XX wieku cielesność kobiet była szczególnie silnie regulowana przez dyskursy polityczne, społeczne i religijne, co czyniło ją obszarem napięć między podporządkowaniem a emancypacją. Performans jest szczególnie istotną formą artystyczną, która nie tylko ujawnia mechanizmy władzy, lecz także pozwala je destabilizować poprzez świadome użycie ciała. Obie z wyżej wymienionych artystek pokazują, jak inicjatywy artystyczne mogły mieć realny wpływ na rewolucję feministyczną. Zarówno Partum, jak i Pinińska-Bereś zajmują się ciałem w relacji z systemem – ciało stanowi nieodłączny element ich prac i służy protestowaniu przeciwko władzy. Performans w kulturze polskiej XX wieku odegrał istotną rolę w procesie renegocjowania pozycji kobiet oraz znaczeń przypisywanych kobiecemu ciału. Dzięki wykorzystaniu cielesności jako medium artystki mogły nie tylko podważać obowiązujące normy, lecz także tworzyć nowe narracje o kobiecości, podmiotowości i sprawczości. Kobiece ciało, zamiast pozostawać obiektem kontroli i oceny, stawało się narzędziem krytyki, dialogu i emancypacji.
1 Marco De Marinis, Performans i teatr. Od aktora do performera i z powrotem?, https://grotowski.net/performer/performer-5/performans-i-teatr-od-aktora-do-performera-i-z-powrotem, dostęp 18.01.2026
2 Michel Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. Tadeusz Komendant, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2009, s. 27.
3 Judith Butler, Uwikłani w płeć. Feminizm i polityka tożsamości, przeł. Krasuska Karolina, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008.
4 Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, https://artmuseum.pl/artysci/ewa-partum, dostęp 21.01.2026.
5 Erving Goffman, Człowiek w teatrze życia codziennego, w: Antropologia widowisk. Zagadnienia i wybór tekstów, red. Leszek Kolankiewicz, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2005, s. 47-50.
6 Korespondencje. Sztuka nowoczesna i uniwersalizm, red. JarosławLubiak, Małgorzata Ludwisiak, Muzeum Sztuki w Łodzi, Łódź 2012, s. 582).
7 Muzeum Sztuki w Łodzi, https://zasoby.msl.org.pl/arts/view/6236?arts_martist=2&page_art_mcol=2&page_mobj=3&page_art=6, dostęp 24.01.2026.
Bibliografia:
Butler Judith, Uwikłani w płeć. Feminizm i polityka tożsamości, przeł. Karolina Krasuska, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008.
De Marinis, Marco, Performans i teatr. Od aktora do performera i z powrotem?, https://grotowski.net/performer/performer-5/performans-i-teatr-od-aktora-do-performera-i-z-powrotem, dostęp 18 stycznia 2026.
Foucault Michel, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, przeł. Tadeusz Komendant, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2009.
Goffman Erving, Człowiek w teatrze życia codziennego, w: Antropologia widowisk. Zagadnienia i wybór tekstów,red. Leszek Kolankiewicz, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2005.
Korespondencje. Sztuka nowoczesna i uniwersalizm, red. Jarosław Lubiak, Małgorzata Ludwisiak, Muzeum Sztuki w Łodzi, Łódź 2012.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, Ewa Partum – biogram, https://artmuseum.pl/artysci/ewa-partum, dostęp 21 stycznia 2026.
Muzeum Sztuki w Łodzi, Maria Pinińska-Bereś – obiekt w zbiorach, https://zasoby.msl.org.pl/arts/view/6236arts_martist=2&page_art_mcol=2&page_mobj=3&pa ge_art=6 dostęp 24 stycznia 2026
Performanse:
Partum Ewa, Samoidentyfikacja, Mała Galeria w Warszawie, 1980.
Partum Ewa, Zmiana.Mój problem jest problemem kobiety, Galeria Art Forum w Łodzi, 1979. Partum Ewa, Legalność przestrzeni, Plac Wolności w Łodzi, 1971.
Pinińska-Bereś Maria, Pranie, Galeria On w Poznaniu, listopad 1980.
Pinińska-Bereś Maria, Gorsety, 1965 – 1967, rzeźby, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
osoba autorska: Antonina Borkowska